Chrześcijanie organizują własną milicję w Iraku

Data publikacji: 2014-09-03 08:00  |  Data aktualizacji: 2014-09-15 17:49:00
Chrześcijanie organizują własną milicję w Iraku

Tysiące asyryjskich chrześcijan jest gotowych wrócić do Iraku, by bronić swoich bliskich i przyjaciół – twierdzi David William Lazar. Jak dodaje, niestety nikt nie zamierza im tego ułatwić. Równocześnie, projekt utworzenie chrześcijańskich oddziałów wywołuje kontrowersje wśród samych hierarchów.

 

David William Lazar, kierujący American Mesopotamian Organization w Kalifornii, podkreśla, że do tej pory tysiące asyryjskich chrześcijan zadeklarowało chęć wstąpienia do chrześcijańskiej milicji w Iraku, organizowanej w okolicach Niniwy. Proces formowania się jednostki jest jednak ograniczany ze względów politycznych. Asyryjski Ruch Demokratyczny, największa partia polityczna chrześcijan w Iraku, zwróciła się do rządu w Bagdadzie o sfinansowanie takiej formacji. Choć rząd chociaż zgodził się ich wspomóc, zabrakło jednak konkretnych działań. Podobną postawę przyjęły także władze Kurdystanu.

 

David Arkis, rzecznik Asyryjskiego Kościoła Wschodu w Stanach Zjednoczonych uważa, ze sukces tego projektu zależeć będzie od wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej. Dziennikarz ze szwajcarskiej gazety „Sonntags Zeitung” odwiedził ostatnio ośrodki szkoleniowe Syryjskiej Wojskowej Rady w Iraku – grupy uzbrojonych oddziałów samoobrony złożonych z syryjskich chrześcijan, Chaldejczyków i Asyryjczyków. Wśród nich było kilku szwajcarskich obywateli. - Ktoś musi zacząć działać, aby zapobiec zanikowi chrześcijan w tej części świata – tłumaczył ochotnik z Europy.

 

Z kolei premier regionu autonomicznego Kurdystanu w Iraku, Masud Barzani, ogłosił, że jego rząd jest gotów wesprzeć chrześcijańskich ochotników, którzy współpracując z kurdyjskimi oddziałami tworzyliby lokalne jednostki samoobrony. Barzani zachęcał, by wyznawcy Chrystusa z północy kraju odrzucili myśl o emigracji, bowiem zagrożenie ze strony dżihadystów zostanie w końcu odsunięte.

 

Pomocy chrześcijanom Bliskiego Wschodu chcą udzielić ich bracia z Zachodu – rozczarowani bezczynnością mocarstw i opieszałością rządu w Bagdadzie. Niektórzy Asyryjczycy mieszkający w Europie mówią o konieczności podjęcia piątej krucjaty w Iraku, o nowym Lepanto, przypominając wielkie zwycięstwo Ligii Świętej z 7 października 1571 r. nad flotą Imperium Osmańskiego. Asyryjska Międzynarodowa Agencja Prasowa nalega na uzbrojenie chrześcijan i jazydów. „Stany Zjednoczone i Europa, pod auspicjami Organizacji Narodów Zjednoczonych, powinny ustanowić Asyryjskie Siły Zbrojne do obrony Niniwy, Karakoszu i innych obszarów asyryjskich” – czytamy.

 

Projekt stworzenia chrześcijańskich jednostek samoobrony skrytykował jednak patriarcha Louis Raphael I Sako. Hierarcha podkreślił, że to na państwu ciąży obowiązek zapewnienie bezpieczeństwa, a stworzenie oddziałów oddających podziały etniczne i religijne kraju zdestabilizuje sytuację w Iraku. Przeciwne zdanie zaprezentował maronicki kardynał Bechara Rai z Libanu, który stwierdził, że chrześcijanie nie powinni emigrować, lecz pozostać w swoich domach i walczyć – chronić swoją historię i kulturę.

 

 

Źródło: PCh24.pl

 
 

.