Luminarz antykultury. Kto organizuje koncerty Behemotha

Data publikacji: 2014-10-10 07:00  |  Data aktualizacji: 2014-10-10 07:51:00
Luminarz antykultury. Kto organizuje koncerty Behemotha

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z (szatańskim?) planem zespołu Behemoth, to jego ogólnopolska trasa koncertowa „Polish Satanist” zakończy się 12 października w gdańskim klubie B 90. Jego szef, Arkadiusz Hronowski to swoisty lokalny animator… antykultury.


Hronowski od dłuższego czasu prezentuje się jako aktywny animator kultury w Trójmieście. Zawiaduje sopockim SPATIF – em, czyli siedzibą Stowarzyszenia Polskich Artystów Teatru i Filmu i Związku Polskich Artystów Plastyków ZPAP. Miejsce, gdzie spotykać ma się sopocka bohema, dzierżawi od ZPAP-u jego spółka – Odessa.

 

Pseudokultura

Jako szef SPATiF-u Hronowski chwali się promowaniem wydarzeń kulturalnych. „Im bardziej świat głupieje tym więcej miejsca dla mnie i mojego otoczenia” – pompatycznie deklaruje na stronie internetowej prowadzonego przezeń klubu.

Hronowski jednak zasłynął wydarzeniem, które z kulturą miało niewiele wspólnego. Oto w tym roku zorganizował w SPATIF-e „Sylwestrowe konklawe”. Jak wynika ze zdjęć z tego wydarzenia, była to jawna kpina z Kościoła, dochodziło tam również do profanowania chrześcijańskich symboli. Uczestnicy poprzebierali się za duchownych (księży, kardynałów, biskupów, zakonnice). Na upublicznionych w Internecie zdjęciach widać Adam Darskiego „Nergala”, ściskającego w dłoni odwrócony krzyż. Z kolei na innym zdjęciu można zobaczyć dziewczynę z wymalowanym na podgolonej głowie satanistycznym symbolem trzech szóstek.


Z dostępnych w sieci obrazów wynika, że atmosfera imprezy balansowała między wulgarną tandetą a obscenicznym przedstawieniem dla niedorozwiniętych intelektualnie i emocjonalnie. Mimo to jej uczestnicy najwyraźniej świetnie się bawili, bo z szerokimi uśmiechami pozowali do zdjęć.


Wcześniej Hronowski zorganizował przedstawienie „Jasełkowe”. Zdanie na jego temat również można wyrobić opierając się na fotografiach, które są niemniej niesmaczne niż te z sylwestrowej imprezy. Aktorzy z odrażającym makijażem, jeden z nich – odgrywający dziecko – ubrany w reklamówki z Lidl’a. Typowe dla sztuki współczesnej kicz i chaos. Wszystko wskazuje na to, że spektakl był raczej parodią tradycyjnego przedstawiania jasełkowego, co wiele mówi o poziomie kultury i umysłowości szefa B90.


Przeciwko organizowaniu tego typu imprez w SPATIF-e zaprotestowali politycy Prawa i Sprawiedliwości – poseł Andrzej Jaworski oraz sopocki radny Andrzej Kałużny. Obaj panowie nie znają bliżej działalności Hronowskiego. – Wiem tylko, że od momentu mojej interwencji w SPATIF-e nie dochodzi tam już do gorszących scen – mówi PCh24.pl poseł Jaworski.


Nieco więcej informacji udziela nam Andrzej Kałużny. – Obrazy, które wisiały tam na ścianach były obrazoburcze. Po proteście posła Jaworskiego i moim, miasto przyjrzało się działalności SPATiF-u. Zniknęły obrazki, przestano organizować tam również imprezy obrażające uczucia religijne katolików – mówi radny PiS.


Winni katolicy

Ale SPATIF to niejedyne pole działalności Hronowskiego. Jest on również gitarzystą w niszowym zespole punkrockowym o wiele mówiącej nazwie „Vulgar”. O tym, co to za zespół najlepiej mówi jedna z jego piosenek „I don’t wonna go to Heaven”. Jak można się domyślić, nie jest ona – delikatnie rzecz ujmując – zbyt wymagająca intelektualnie. Jej refren jest prostacki, ale dość dobrze uzupełnia działalność pseudokulturalną Hronowskiego. „Nie chce pójść do nieba. Wszystko co chce to wulgarne piekło” – słyszmy, po czym wokalista wykrzykuje „seks, seks, seks”. Teledysk obfituje w roznegliżowane kobiety, a na niektórych przebitkach widzimy budowle sakralne i święte figurki.


Hronowski, jak wspomniano wyżej, prowadzi też gdański klub B 90, w którym wkrótce ma wystąpić „Nergal” z grupą satanistów. Nie jest to przypadek. Zorganizowanie koncertu Behemoth w Gdańsku jest koherentne z innymi wydarzeniami organizowanymi przez Hronowskiego. O jego niechętnej postawie wobec chrześcijan mówi najlepiej wpis na Facebooku sprzed trzech lat. Skomentował on tam przerwanie imprezy w jego domu przez sąsiadów. „Zeszłej nocy zrobiłem w domu małą imprezę. Sąsiedzi zadzwonili na policję. Była pierwsza w nocy, sobota, lato, Sopot... grało Talking Heads, nie Slayer, nie Motörhead!’ – niewinnie pisze Hronowski, by za chwilę znaleźć przyczynę swoich kłopotów: - Polska jest ultrakatolickim i nietolerancyjnym krajem.


Oto jacy wybitni „luminarze kultury”, jakie światłe umysłowości stoją za organizacją koncertów Behemotha w Polsce.


ged

 

 

Źródło: PCh24.pl

 
 

.