Marcin Jendrzejczak: decyzja UE to wczesnoporonny krok ku euroszariatowi

Data publikacji: 2015-01-16 10:00  |  Data aktualizacji: 2015-01-16 10:33:00
Marcin Jendrzejczak: decyzja UE to wczesnoporonny krok ku euroszariatowi

Unia Europejska zezwoliła na sprzedaż bez recepty tzw. antykoncepcji awaryjnej. To poważny argument na rzecz zwolenników liberalizacji coraz popularniejszych „pigułek po”. Użycie tych preparatów może mieć jednak działanie wczesnoporonne, a łatwość ich dostępu zwiększy zapewne seksualną rozwiązłość wśród młodych ludzi. Ta decyzja to także kolejny krok ku zdominowaniu Europy przez islamskich imigrantów.


W ubiegłym tygodniu dowiedzieliśmy się, że Komisja Europejska zdecydowała się na zezwolenie na sprzedaż tzw. pigułek „dzień po” bez recepty. Jak poinformowała 8 stycznia Katarzyna Szymańska-Borginon na łamach portalu rmf24.pl,  KE wzięła pod uwagę zalecenia Europejskiej Agencji Leków. Ta zaś w pozytywny sposób wypowiedziała się o „skuteczności” i „bezpieczeństwie” wspomnianych pigułek.

 

Wprawdzie zgoda Komisji Europejskiej nie oznacza, że w każdym kraju takie pigułki będą musiały być dostępne bez recepty, ale polskie MSZ już zadeklarowało, że będzie w awangardzie sex-rewolucji. 

Pigułki ellaOne zawierają octan uliprystalu. Obecnie bez recepty dostępne są w większości krajów UE „pigułki po” zawierające inny środek - lewonorgestrel. Jednak i na nie recepta jest wymagana m.in. także w Niemczech, we Włoszech, Grecji, w Chorwacji i na Węgrzech. W Polsce dostępnych na rynku jest kilka preparatów opartych na lewonorgestrelu – wszystkie do tej pory wymagały recepty.

 

Zalecenie unijnych władz musi stanowić silny sygnał dla zwolenników liberalizacji przepisów. Ten sygnał ma również potwierdzać, że rozwiązłość nie musi wiązać się z żadnymi konsekwencjami (nawet ze wstydliwą wizytą u lekarza), a wywołanie poronienia to coś równie codziennego, jak kupienie tabletki przeciwbólowej.

 

Antykoncepcja czy aborcja?

Warto zauważyć, że pigułki ellaOne, o których wypowiedziała się KE, mają nie tylko działanie antykoncepcyjne, ale i wczesnoporonne. Zażycie ich może odbyć się w okresie do 5 dni (120 h) od stosunku płciowego. Tymczasem zarodek trafia do jamy macicy w przeciągu 72 godzin od zapłodnienia. Oznacza to, że nawet jeśli przyjmiemy, że ciąża zaczyna się w momencie wejścia zarodka do macicy, to ellaOne mogą prowadzić do poronienia.

 

Zwolennicy liberalizacji dostępu do antykoncepcji powołują się właśnie na pogląd, jakoby życie rozpoczynało się dopiero w momencie zagnieżdżenia się dziecka w zarodku w macicy. W takim przypadku pigułki ellaOne mogłyby wprawdzie prowadzić do poronienia, ale tylko w przypadku zażycia ich po 72 godzinach od zapłodnienia. W tej optyce zwolnienie z konieczności wypisywania recepty, dzięki skróceniu czasu dostępu do pigułki, pozwoliłoby na uniknięcie aborcji. Zwolennicy tego argumentu posiłkują się choćby twierdzeniami Światowej Organizacji Zdrowia, według której ciąża rozpoczyna się dopiero w momencie znalezienia się zarodka w macicy.

 

Trudno jednak znaleźć pozaideologiczny powód, dla którego taka definicja początku ciąży miałaby być przyjęta. Wszak kwestia dojścia zarodka do macicy to de facto tylko kwestia miejsca. W momencie zagnieżdżenia się w macicy nie zostają zdeterminowane żadne jego cechy. Znacznie bardziej racjonalne jest twierdzenie o tym, że życie rozpoczyna się w momencie poczęcia, gdyż to już wtedy powstaje odrębny organizm. Jak czytamy w apelacji sądowej American United for Life (podpisanej przez Mailee R. Smith) niekwestionowane pozostaje, że nowy, odrębny organizm ludzki zaczyna istnieć podczas procesu zapłodnienia. Autorzy podpierają to twierdzenie cytatami z literatury naukowej, jasno wskazującymi, że u ssaków to właśnie połączenie plemnika i komórki jajowej rozpoczyna nowe życie. Podkreślają, że „awaryjna antykoncepcja może doprowadzić do zakończenia życia rozwijającego się ludzkiego organizmu”.

 

Warto też zauważyć, że już 12 godzin po zapłodnieniu zygota posiada pary chromosomów decydujące o wyglądzie, a także fizycznych i psychicznych cechach poczętego dziecka. Kryterium poczęcia ludzkiego życia w momencie zagnieżdżenia macicy jest równie arbitralne, jak kryterium odczuwania bólu, wykształcenia serca czy… narodzin. Jest ono przydatne jedynie dla feministek i sprzymierzonego często z nimi biznesu aborcyjnego.

 

Seksualizacja i islamizacja Europy dzięki „pigułce po”?

Oprócz zabójstwa niewinnego człowieka skutkiem spodziewanej liberalizacji dostępu do antykoncepcji będzie zapewne zmniejszenie zahamowań w kontaktach seksualnych. Rewolucja seksualna i związana z nią rozwiązłość owocuje wzrostem zapomnianych do niedawna chorób wenerycznych. Jak podaje portal medyczny choroby-weneryczne.org  „lekarze z niepokojem przyznają że ostatnich latach choroby weneryczne występują w Europie znacznie częściej niż w ostatnim dziesięcioleciu, średnio każdego roku u 17 milionów osób zostaje po raz pierwszy zdiagnozowana choroba weneryczna”.

 

Decyzje władz UE są ponadto sprzeczne z interesami europejskich narodów pogrążonych w demograficznym kryzysie. Ułatwienie dostępu do antykoncepcji skutkować może jedynie nasileniem tegoż kryzysu i dalszym wzrostem liczby muzułmańskich imigrantów w porównaniu do liczby rdzennych Europejczyków. Wolność rozumiana jako realizacja hasła „róbta co chceta” doprowadzi więc do swojego przeciwieństwa – fundamentalistycznej tyranii. Gdy w Europie zapanuje prawo szariatu najbardziej pokrzywdzone będą kobiety, o których prawa tak gorliwie zdają się walczyć feministki.

 

Dlatego też najwyższy czas, aby zamiast walczyć o postęp i seksualne wyzwolenie kreatorzy unijnej polityki zabrali się za porządną politykę prorodzinną.

 

 

Marcin Jendrzejczak


źródło: PCh24.pl

 

-----------------------------------------

 

Trwa protest przeciwko wprowadzeniu przez rząd do powszechnego obiegu tabletek umożliwiających farmakologiczne zabijanie nienarodzonych dzieci. Dołącz do protestu i wyślij swoją petycję do premier Ewy Kopacz i ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza. Link do strony: Zaprotestuj przeciwko legalizacji aborcji farmakologicznej w Polsce

 
 

.