Rozdzielona rodzina już prawie w komplecie!

Data publikacji: 2015-11-05 12:00  |  Data aktualizacji: 2015-11-05 12:58:00
Rozdzielona rodzina już prawie w komplecie!

Do rodzinnego domu po półrocznej rozłące wróciły dzieci  państwa Olejarzy. Do kompletu i pełni szczęścia brakuje jeszcze Julki, najmłodszej córki. Rozłączyła ich bieda i patologiczna samowola urzędniczej machiny.

 

Rodzina państwa Olejarzy została rozdzielona przez sąd w kwietniu br. Powodem była zła sytuacja materialna oraz pobyt matki w szpitalu. Sprawa była rozpatrywana na wniosek Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Pruchniku. Decyzją sądu ośmioro dzieci w wieku 2-17 lat zostało odebrane rodzicom. Starsi trafili do domów dziecka w Jarosławiu i Nowej Grobli. Dwulatka znalazła się pod opieką rodziny zastępczej.


W pomoc rodzinie aktywnie włączył się Instytut Ordo Iuris oraz Fundacja PRO Prawo do Życia. Dzięki staraniom Fundacji udało się zebrać ok. 20 tys. zł i poprawić warunki bytowe rodziny.


Kupiliśmy wszystkie niezbędne w domu sprzęty: nowe szafy, meble, lodówkę, pościel, podłogi. Wyremontowaliśmy dom: okna, piece. Na tej podstawie sąd uznał, że polepszyły się warunki materialne rodziny i pozwolono wrócić dzieciom do domu. Oprócz najmłodszej dziewczynki – powiedział w rozmowie z PCh24.pl na Jacek Kotula, szef rzeszowskiego oddziału Fundacji PRO Prawo do Życia.


Jak dodał, do rodziców wrócili już: Sabina, Jarek, Iwona, Natalia, Kamil, Bartek i Ela, a dwuletnia Julka musi jeszcze trochę poczekać w rodzinie zastępczej, bo potrzebny jest jeszcze remont łazienki. Sprawa wydaje się być na dobrej drodze, bo gmina zobowiązała się w tym zakresie pomóc rodzinie. Gdy łazienka będzie gotowa, sąd pozwoli także dwulatce wrócić do rodziców. Najstarsza córka w lipcu stała się pełnoletnia i sama zdecydowała o powrocie do domu.


Te dzieci nie widziały się od kwietnia. Widziałem ich reakcję. Ogromnie cieszyły się ze spotkania, rzucały się sobie w objęcia. Były to bardzo wzruszające chwile – relacjonował Kotula.


Jak zauważył znamiennym jest to, że w domach, w których przebywały dzieci, ich mieszkańcy nie były sierotami, ale były to dzieci odebrane rodzicom. W ilu przypadkach, tak jak w sprawie Olejarzy, powodem była jedynie bieda?


Domy dziecka otrzymują ok. 3,7 tys. zł miesięcznie na każde dziecko. Łatwo policzyć ile budżet państwa dopłacił do ich pobytu przez pół roku, kiedy ta ósemka dzieci była poza rodzinnym domem. A zabrano je z powodu biedy. To nieludzkie. Chyba można było lepiej wykorzystać te pieniądze i nie rozdzielać rodziny – zauważył Kotula.


W jego ocenie, sytuacja rodziny nie wymagała podjęcia aż tak drastycznych kroków, ale urzędnicy uznali, że dzieciom lepiej będzie w domu dziecka. To nieodosobniony przypadek w tej gminie.


Rozmawiałem z tymi dziećmi o tym jak wspominają pobyt w domach dziecka, pytałem o kolegów, lepsze warunki, ale one mówiły, że tęskniły za domem, za rodzeństwem i podkreślały, że razem jest lepiej – zaznaczył Kotula.


Jak dodał, taki scenariusz był możliwy dzięki ludziom dobrego serca, które na różne sposoby wsparły rodzinę. Sprawa rodziny Olejarzy wciąż nie jest zakończona, ale decyzje sądu pomyślne dla rodziny pozwalają być dobrej myśli. Niestety podobne dramaty -  z powodu biedy – wciąż przeżywają inne rodziny.



źr. PCh24.pl

 
 

.